Recenzja Genesis Thor 100 (Outemu Red)

Nie tak dawno temu miałem okazję przetestować swój pierwszy w życiu keypad do gier. Był to model RAZER Tartarus Pro, którego cena wynosi ponad 600 złotych. Dziś pod lupę postanowiłem wziąć o wiele tańszy produkt z tej kategorii, a mianowicie Genesis Thor 100. Podobnie jak wspomniany Tartarus Pro, keypad od Genesis ma zaledwie ułamek wszystkich klawiszy, które znajdziemy w normalnej klawiaturze. Ma to ułatwić rozgrywkę, gdyż użytkownik takiego produktu może swobodniej ułożyć ramiona, bez potrzeby nienaturalnego rozszerzania ich.

Zanim jeszcze przejdę do faktycznej recenzji, to chciałbym dać Wam nieco kontekstu. Jestem graczem, któremu daleko do utalentowanego. Lubię czasem pograć w osu! albo jakąś strzelankę, przy czym na ogół ograniczam się do produkcji single-player. Z tych sieciowych ogrywam aktualnie wyłącznie Counter Strike Global Offensive i Call of Duty Warzone 2.0. Myślę jednak, że moje zdolności są porównywalne do większości osób. Profesjonalistów jest przecież niewiele, a „casuali” masa. Dlatego też uważam, że choć nie jestem w stanie ocenić czy Genesis Thor 100 jest zbawieniem dla topowych graczy, znacznie uwydatniającą umiejętność grania, to mogę wypowiedzieć się jako taki szarak i na tej podstawie stwierdzić, czy warto inwestować swoje pieniądze w taką klawiaturę, czy może lepiej ograniczyć się do standardowych modeli.

Pamiętajcie też, że mój sposób oceniania produktów nie pozostawia suchej nitki na żadnej wadzie, bez względu na cenę czy zamysł producenta. Jeśli coś mi się nie podoba, to głośno o tym mówię i nakreślam swoje stanowisko. Weźcie jednak pod uwagę, że recenzowany dziś Genesis Thor 100 kosztuje około 100 złotych, czyli wręcz śmieszne pieniądze. Nie skreślajcie go zatem przed doczytaniem całej recenzji, razem z podsumowaniem.

Opakowanie

Pudełko jest utrzymane w kolorystyce typowej dla tego producenta, czyli dominacja szarego z domieszką czerwieni. Na froncie umieszczony został render produktu wraz z logiem producenta i nazwą modelu. Tuż obok znalazły się dwa prostokąty, które informują o obecności w tej klawiaturze czerwonych przełączników mechanicznych i podświetlenia RGB z efektem PRISMO.

Z tyłu opakowania ponownie znajdziemy render keypada, jednak tym razem z nieco innej perspektywy. Okraszony jest on pięcioma cechami, które producent widocznie uznał za najważniejsze. Są to:

  • N-Key Rollover,
  • 4 klawisze makr,
  • podświetlenie RGB,
  • przełączniki mechaniczne,
  • oprogramowanie.

Niżej znajdziemy krótki opis produktu w wielu językach, przy czym ten polski przeszedł chyba przez tłumacz Google, gdyż jego pierwsze zdanie nie ma najmniejszego sensu. Wynika z niego natomiast, że keypad ten ma wyjątkowo szybki czas reakcji, co ma sprzyjać graczom.

Jeszcze niżej umieszczona jest tabelka zawierająca specyfikację techniczną Genesis Thor 100. Można się z niej dowiedzieć, że wymiary keypada to 231 x 130 x 37 mm, jego kabel ma długość 1,8 m, a liniowe przełączniki wymagają użycia 45 gramów siły do aktywacji i oferują żywotność na poziomie 50 milionów wciśnięć.

Akcesoria

Wewnątrz pudełka, poza samą klawiaturą owiniętą w białą piankę pakowniczą, znajdziemy instrukcję obsługi, kilka naklejek z logiem producenta oraz plastikowy keycap puller. Mam nadzieję, że nie muszę wspominać o szkodliwości stosowania takiego narzędzia. Jest ono bowiem w stanie porysować ścianki boczne nakładek, co jest szczególnie prawdopodobne w przypadku modeli z polakierowanymi keycapami (tak jak w tym przypadku). Rozumiem jednak, że dołożenie drucianego pullera było tu niemożliwe, gdyż mamy do czynienia z naprawdę tanim produktem. Genesis mógł sobie natomiast zamiast tego po prostu darować wrzucanie czegokolwiek.

Od góry

Żeby zrozumieć jak mała jest to klawiatura, wystarczy rzucić na nią okiem z góry. Widać w ten sposób, że mamy do czynienia z małą sekcją, którą ktoś wyciął ze standardowej klawiatury pełnowymiarowej. Genesis nie wysilił się tak bardzo jak RAZER i nie zaprojektował specjalnego układu klawiszy, natomiast to może być wbrew pozorom spory atut – osoby, które większość życia grały na standardowej klawiaturze nie będą musiały uczyć się od nowa całego rozkładu klawiszy.

Do dyspozycji mamy 35 standardowych klawiszy oraz 4 przyciski makr osadzone przy lewej krawędzi. Spacja jest niepełna, gdyż na potrzeby zastosowanego tu układu musiała zostać obcięta. Prawa krawędź klawiatury kończy się na klawiszach F6, 6, T, G, B. Można więc powiedzieć, że jest ich tu wystarczająco do praktycznie każdej strzelanki czy gry akcji. Również do osu! spełni ona swoją rolę, natomiast problemem może okazać się używanie Genesis Thor 100 w grach rytmicznych typu Quaver, gdyż brakuje po prostu klawiszy w jednym rzędzie. Pisanie na czacie tekstowym też odpada, a niektóre skróty muszą zostać przebindowane żeby móc z nich korzystać.

Obudowa wykonana w całości z czarnego tworzywa sztucznego ma dosyć szerokie krawędzie dookoła klawiszy i sporo ścięć, które mają imitować agresywny wygląd „sprzętu dla graczy”. Moim zdaniem wygląda to bardziej kiczowato niż fajnie, ale nie ma tragedii. Nad sekcją klawiszy znalazło się miejsce na podświetlane logo Genesis, natomiast od przodu całość jest zintegrowana z niedużą podpórką pod nadgarstki. Niestety zabrakło jakiegokolwiek wyłożenia ów podpórki miękką pianką, więc jest ona twarda. W dodatku jej wąski rozmiar nie pozwala mi na wygodne korzystanie z niej, gdyż moje nadgarstki po prostu nie dają rady się na niej oprzeć.

Od spodu

Niepocieszony jestem patrząc na spód Genesis Thor 100. Normalnie w tym miejscu powinny znaleźć się gumki antypoślizgowe oraz rozkładane nóżki do podwyższenia kąta nachylenia klawiatury. Choć te pierwsze są tu obecne i jest ich aż 6, a także radzą sobie świetnie z utrzymaniem keypada w miejscu, to niestety nie uraczymy tu żadnych nóżek do rozłożenia. Jest to dla mnie o tyle smutna wiadomość, że moje nadgarstki są przyzwyczajone do korzystania z klawiatur o kącie nachylenia na poziomie 9 stopni, a tu domyślny wynosi około 2 stopnie i nie da się go zmodyfikować bez podkładania jakichś obiektów pod klawiaturę.

Interesujące są natomiast dwa otwory osadzone blisko przedniej krawędzi produktu. Tuż nad nimi widoczne są wygrawerowane ikonki klawiatury i kropli wody. Wygląda więc na to, że są to ujścia kanalików do odprowadzania cieczy, która może dostać się do wewnątrz konstrukcji w przypadku zalania. Oczywiście nie oznacza to, że Thor 100 jest modelem wodoodpornym/wodoszczelnym, ale fajnie, że producent jakkolwiek pomyślał o tym problemie, który często dotyczy nieuważnych graczy rozlewających ciecz na biurku.

Od boku

Patrząc na recenzowany dziś keypad od tyłu można zauważyć, że przewód wychodzi na jednym z rogów i niestety nie jest odpinany. Szkoda, bo podwyższyłoby to mobilność urządzenia i łatwiej byłoby je przenosić, ale nie ma co oczekiwać za wiele od tak budżetowego produktu. Sam kabel jest w czarnym oplocie i choć jest nawet miękki, to ciężko go wyprostować. W efekcie leży on na biurku nieco pozagigany, co może niektórym przeszkadzać – w tym mi, miłośnikowi estetyki.

Z profilu pierwsze co rzuca się w oczy, to rzecz jasna obudowanie przełączników z każdej strony obudową. Oznacza to, ze mamy tu do czynienia z closed designem, a nie z floating-key designem. Osobiście o wiele bardziej wolę ten pierwszy, gdyż klawiatury wyglądają dzięki niemu bardziej elegancko i w dodatku są nieco cichsze. Opozycja uważa natomiast, że modele z przełącznikami wystającymi ponad obudowę łatwiej doczyścić.

Od boku widoczna jest też granica pomiędzy górną, a dolną częścią obudowy. Generalnie cała ta plastikowa obudowa nie jest najlepszej jakości, natomiast póki ktoś nie planuje rzucać tą klawiaturą, to raczej nie ma o co się martwić. Szkoda tylko, że w moim egzemplarzu konstrukcja jest delikatnie wygięta, przez co nie jest w stanie leżeć równo na biurku. Skutkuje to obniżeniem komfortu użytkowania, aczkolwiek byłem w stanie trochę zmniejszyć tę krzywiznę odginając obudowę z wyczuciem w dłoniach.

Przyciski do makr

Jak wspomniałem wcześniej, przy lewej krawędzi umieszczone zostały cztery przyciski do makr. Oznaczone są one jako G1, G2, G3 i G4 i można przypisać do nich dowolne działanie przez dedykowane oprogramowanie. Wszystkie te klawisze są plastikowe, a białe nadruki są naniesione na ich powierzchnię metodą pad-print. Trzeba więc liczyć się z tym, że prawdopodobnie szybko się one wytrą.

Praca przycisków jest bardzo zero-jedynkowa, gdyż osadzone są one na gumowych kopułach stawiających spory opór. Jeśli więc je wciśniemy, to nasz palec od razu zapada się maksymalnie w dół. Nie jest to nieprzyjemne, ale może okazać się mało praktyczne jeśli ktoś będzie chciał szybko używać danych makr. Moim zdaniem pozycja, w której znajdują się te klawisze sama w sobie sprzyja wygodzie, bo bardzo łatwo sięgnąć do nich palcem. No może poza tym osadzonym obok klawisza tyldy.

Keycapy

Z jednej strony od tanich produktów nie ma co oczekiwać wysokiej jakości keycapów, ale z drugiej nawet najtańsze konstrukcje na Outemu są w stanie zaoferować nakładki double-shot. Dziwi zatem fakt, że w przypadku modelu Thor 100 producent zdecydował się na użycie keycapów wykonanych metodą laser etching. Dodatkowo nie ma na stronie producenta jasnej informacji o zastosowanym materiale, natomiast jestem prawie pewien, że jest to ABS.

Zastosowana metoda polega na nałożeniu na półprzezroczystą nakładkę lakieru, a następnie wycięciu laserowo liter i ikon. Niestety skutkuje to niską wytrzymałością, ponieważ taki lakier może bardzo szybko odejść z powierzchni i pozostawić brzydkie plamy. Niewątpliwą zaletą jest w tym przypadku łatwość wykonania dowolnych kształtów i czcionek, a ponadto światło znacznie lepiej radzi sobie z penetrowaniem mlecznego plastiku w takich keycapach, przez co efekty świetlne są jaśniejsze.

Tworzywo ABS jest znane ze swojej gorszej odporności na czynniki zewnętrzne od PBT, jednak w tym przypadku nie ma to większego znaczenia. Keycapy z ABS-u głównie cierpią na wycieranie się tekstury od płynów wydzielanych przez skórę palców, ale tutaj jest on pokryty lakierem, który jest w dodatku bardzo gładki (i łapie wszelkie odciski palców jak i brud). Wytarcie nastąpi zatem w samym lakierze i w dodatku nie ujawni się zbyt prędko, bo zmiana będzie ledwie zauważalna względem fabrycznej faktury.

Zastosowana czcionka nie należy do najbardziej eleganckich na świecie. Wszystkie litery są wielkie, grube i mają mało minimalistyczne kształty. Może się to podobać, ale mi nie przypadło do gustu. Fajnie natomiast, że wszystkie modyfikatory są reprezentowane przez napisy, a nie ikony. Mimo to kilka zwykłych nakładek (o długości 1 unit) ma dodatkowe nadruki w postaci ikon. Reprezentują one poboczne funkcje tych klawiszy, dostępne po przytrzymaniu klawisza FN (tu osadzonego w miejscu WinKey). Są one, podobnie jak pozostałe nadruki, wycięte laserowo. Przenika więc przez nie podświetlenie.

Warto też zaznaczyć, że choć z pozoru keycapy te zdają się być słabej jakości, to są one stosunkowo grube. Może nie jest to poziom GMK, ale i tak fajnie, że ścianki boczne mają powyżej jednego milimetra.

Stabilizatory

Chociaż stabilizatory są w przypadku recenzowanego dziś modelu tylko dwa, to i tak poświęcę im chwilę. Znajdziemy je pod Shiftem i spacją i są to najzwyklejsze staby osadzone w plastikowej płycie mocującej. Nie bujają się one w niej praktycznie wcale, natomiast brakuje im smaru na drucikach.

Widzicie, jeśli druciki w stabilizatorach są suche, to ich ruchy są swobodne i nieopanowane. To skutkuje generowaniem przez nie donośnego klekotania. Można sobie z tym poradzić poprzez naniesienie w odpowiednich miejscach grubego smaru. O tym zapomniał niestety producent, przez co w Genesis Thor 100 każdorazowe wciśnięcie klawiszy stabilizowanych wiąże się z powstawaniem metalicznego szelestu.

Jeśli ktoś chciałby się jednak pofatygować i naprawić ten problem, to nie powinno być to trudne. Wystarczy trochę grubego smaru i wykałaczka lub strzykawka. Nie trzeba nawet rozmontowywać klawiatury i stabilizatorów – wystarczy wcisnąć smar w odpowiednie dziurki.

Przełączniki

Keypad Genesis Thor 100 dostępny jest do kupienia wyłącznie z przełącznikami Outemu Red. Są to lekkie liniowce, których sprężyny wymagają 45 gramów siły do aktywacji i 55 gf do doprowadzenia trzonu do samego dołu. Liniowość polega w nich na tym, że moment aktywacji nie jest w żaden sposób wyczuwalny, a jedyny opór przez cały skok stawia sprężyna. Typ ten jest preferowany przez graczy, natomiast ja osobiście wolę przełączniki dotykowe (ang. tactile) do gier.

Głównym problemem związanym z podstawowymi przełącznikami od Outemu jest ich szorstkość. Powstaje ona w wyniku ocierania trzonu o prowadnice w obudowie i skutkuje naprawdę nieprzyjemnym uczuciem podczas pisania. Jest to natomiast o wiele mniej odczuwalne podczas grania, gdyż wówczas nie ma czasu na skupianie się na tym, ile tarcia czują palce. Mimo wszystko wolałbym, gdyby Genesis zaoferował opcję wyboru Outemu Brown, lepszych przełączników lub po prostu zamontował w PCB gniazda hot-swap.

Część osób narzeka też na awaryjność Outemu, ale częściej wynika ona z beznadziejnego lutowania, a nie z wykonania przełącznika. Sprawdziłem osobiście jak wyglądają luty w przypadku Thora 100 i się nie zawiodłem. Wyglądają one tak jak powinny, a cyny jest wystarczająco. Mogę zatem poświadczyć, że przełączniki w tym keypadzie nie powinny zbyt prędko paść bez naszej ingerencji.

Brzmienie

Wspomniałem wcześniej, że obudowanie przełączników z każdej strony obudową może pozytywnie wpłynąć na ciszę. Jest to prawdą do pewnego stopnia, gdyż w przypadku Genesis Thor 100 nie ma prawie żadnego przeniesienia na rzeczywistość. Co prawda keypad ten nie hałasuje tak bardzo jak konkurencyjny RAZER Tartarus Pro, ale nadal słychać go w całym pokoju podczas użytkowania. Jest to pewnie spowodowane kompletnie plastikową obudową i jej pustością od środka, a także przełącznikami liniowymi od Outemu, które nie słyną z ciszy (a ich sprężyny głośno rezonują). Mimo wszystko nie uważam, że obudzimy wszystkich domowników grając na tej klawiaturce w środku nocy, ale przydałyby się jakieś silenty.

Jeśli natomiast chodzi o barwę brzmienia, to mamy tu do czynienia z lekko basowym zabarwieniem. Stukanie jest naprawdę przyjemne dla uszu i nie powoduje, że chce się założyć słuchawki, byle tylko nie słyszeć klawiatury. Szkoda natomiast, że szeleszczące stabilizatory nieco psują wrażenia z użytkowania, ale jak już pisałem – wystarczy trochę smaru i od razu będzie lepiej. Nie wymagajmy też nie wiadomo czego od produktu za stówkę. Póki cała konstrukcja nie skrzypi, to jest w tym budżecie dobrze.

Podświetlenie

Genesis Thor 100 zasługuje na pochwałę pod względem podświetlenia, bo to jest naprawdę jasne i żywe. Do dyspozycji są wszystkie kolory tęczy i wiele różnych efektów, natomiast ja większość testów spędziłem z wszystkimi LED-ami ustawionymi na kolor niebieski. Szkoda, że nie da się zmienić też koloru logo Genesis osadzonego w górnej części klawiatury, ale to mały szczegół.

Reprodukcja barw jest standardowa, jak na diody RGB przystało. Klasycznie nie radzą sobie one zbyt dobrze z kolorem białym (widać w nim wszystkie 3 podstawowe barwy, z dominacją niebieskiego i czerwonego) i żółtym (widać w nim nutę zielonego, co tworzy efekt limonki zamiast czystej żółci), ale za to dają radę z każdym innym kolorem. Szczególnie dobrze wyglądają rzecz jasna barwy podstawowe. Szczerze powiedziawszy to nie ma się też co zbytnio czepiać, biorąc pod uwagę niską cenę produktu. Ba, biały wygląda tu lepiej niż w dużo droższych klawiaturach, w których jest on kompletnie różowy. Tu da się na niego chociaż patrzeć.

Oprogramowanie

Producent zadbał też o kwestię oprogramowania, zapewniając prosty w obsłudze programik dedykowany specjalnie temu modelowi klawiatury. W aplikacji jesteśmy w stanie ustawić dowolne działanie dla każdego z klawiszy, nagrać makra, a także skonfigurować podświetlenie (wybrać efekt i jego kolor, jasność lub szybkość). Całość może i nie wygląda najlepiej od strony graficznej, a momentami miałem problem połapać się, który przycisk kliknąć, ale mimo wszystko software ten spełnia swoją rolę i działa.

Problem rodzi się, gdy odłączymy klawiaturę od komputera albo zrobimy restart systemu. Wówczas Thor 100 „zapomni” ustawienia działania klawiszy, jednocześnie pamiętając konfigurację podświetlenia. Jest to o tyle niewygodne, że za każdym razem jestem zmuszony włączyć program i kliknąć Apply żeby móc korzystać z przycisku Control w miejscu CapsLocka – czyli tak, jak lubię. Podobna sytuacja miała miejsce w innej klawiaturze tego producenta – Thor 420, i szczerze nie wiem dlaczego problem ten w ogóle został dopuszczony.

Ocena końcowa

Może Wam się wydawać, że Genesis Thor 100 nie jest keypadem, który jakoś szczególnie mi się spodobał. Co prawda nie jest to idealny produkt, a jego wady można wyliczać i wyliczać, ale… model ten kosztuje 99 złotych na promocjach. Normalna cena to z kolei 119 złotych, a używki dorwać można nawet po pięć dyszek. W takiej cenie uważam, że jest to naprawdę dobra klawiatura i jeśli potrzebujesz niedrogiego produktu z takiej kategorii, to nie ma co się dłużej zastanawiać.

Mamy tu bowiem wygodny układ, który zajmuje bardzo mało miejsca na biurku. Kabel jest długi i opleciony, a podświetlenie działa naprawdę jasno. Przełączniki nie należą do najlepszych, gdyż są szorstkie, ale przy graniu nie zwracałem na to zbytnio uwagi. Stabilizatory zasługują na trochę smaru, natomiast jest to banalna modyfikacja, której podjąć może się każdy, a poza tym staby są tu tylko dwa. Keycapy nie należą do najlepszych, bo literki są wycięte laserowo z nałożonym na nie lakierze. Wykonanie też nie jest wspaniałe, bo całość jest plastikowa i podatna na wyginanie, ale przełączniki są chociaż osłonięte z każdej strony. Zabrakło mi też rozkładanych nóżek do podwyższenia kąta nachylenia.

Nie mogę jednak zapomnieć, że grało mi się na tym urządzeniu po prostu przyjemnie. Komfort mógłby być poprawiony za sprawą pojedynczych zmian, ale to coś czego wymagać można od droższych produktów. W swoim przedziale cenowym Thor 100 nie ma sobie jednak równych. Proponuję natomiast, aby Genesis dodał tu rozkładane nóżki, polepszył trochę konstrukcję, zmienił keycapy na double-shot i na przykład zmienił przełączniki na coś lepszego, albo nawet zaoferował hot-swap. Wówczas można za taki produkt wołać nawet 250 złotych i moim zdaniem znajdzie on wielu zwolenników. Sam Thor 100 zostanie ze mną natomiast na dłużej, bo komfort zapewniony przez jego rozmiar to coś, co przyćmiewa wszystkie wady.

Klawiatura do recenzji została zapewniona przez firmę Genesis, za co serdecznie dziękuję. Zawsze mnie cieszy, gdy firmy wysyłają mi produkty na testy, nawet jeśli rezultat niekoniecznie będzie pozytywny. Oczywiście fakt, że produkt dostałem w barterze nie miał żadnego wpływu na moją opinię, co widać chyba po treści artykułu.