Recenzja KTT Strawberry

Niesamowitym jest jak często moje preferencje potrafią rotować. W przeciągu dwóch lat zdążyłem być fanem liniowców, fanem tactile, fanem obu naraz i teraz znów preferuję te pierwsze. Liniowce są jednak strasznie proste i nudne, bo różnice pomiędzy konkretnymi modelami ograniczają się do płynności, sprężyny i dźwięku. Czasami zdarzy się też, że nieco zmieni się feeling liniowca za sprawą wydłużonego trzonu, ale to rzadkie przypadki i nie zmieniają jakoś diametralnie postrzegania przełącznika. Dzisiaj moim gościem są natomiast bardzo interesujące liniowce, bo łączą one wiele moich ulubionych aspektów i zamykają całość w wybitnie niskiej cenie przez co nie są tak nudne. Poznajcie KTT Strawberry, czyli zdecydowanie topową serię przełączników od producenta KTT.

Kolorystycznie nie przypominają one w żadnym stopniu truskawek.

Budowa

„Truskawki” posiadają przezroczystą górę obudowy wykonaną z poliwęglanu, prześwitujący różowy spód obudowy – również z poliwęglanu, a także różowy trzon z polioksymetylenu (POM). To nietypowy dobór materiałów, ponieważ częściej widuje się dół obudowy wykonany z nylonu. Poliwęglan ma jednak swego rodzaju reputację gładkiego tworzywa, bo przecież przełączniki od ZealPC (Zealios, Tealios itp.) posiadają obudowy z tego materiału i niegdyś uważane były za najgładsze na świecie. Niestety KTT Strawberry są trzypinowe, a więc nie posiadają dwóch dodatkowych plastikowych nóżek stabilizujących. Istnieje wariant tych przełączników z pięcioma pinami, natomiast nie jest on łatwo dostępny w Polsce. Warto zaznaczyć też, że obudowy zamykają się w nich standardowo na cztery małe zatrzaski (jak w Cherry MX) zamiast na dwa duże (jak w Kailh). To ważne, bo KTT znane jest raczej z tego drugiego (czyli tak zwanych winglatch).

Szkoda, że wariant 5-pin jest tak ciężko dostępny do Europy.

Skok i nacisk

Sprężyna umieszczona w Strawberry jest pozłacana i wymaga 62 gramy do doprowadzenia trzonu do samego spodu obudowy. To sprawia, że przełączniki te aktywując się mniej więcej na wysokości 1.5mm wymagają 43 gramy do aktywowania. To dosyć standardowe liczby i osobiście bardzo lubię takie wyważenie przełączników. Sprężyny, które tu znajdziemy są bardzo zwyczajne i nie oferują żadnych kosmicznych charakterystyk jak progresywność. Ot, normalne sprężynki, chociaż wyglądają niestandardowo. Skok w Strawberry ma około 3.7mm długości, jest zatem skrócony o 0.3mm od przyjętego standardu czterech milimetrów. Wynika to z tego, że Strawberry mają wydłużony rdzeń trzonu, ale także pogłębioną dziurkę w spodzie obudowy na niego. To typowe dla KTT rozwiązanie, które z pozoru nie powinno skracać skoku, ale rdzeń jest bardziej wydłużony niż dziurka pogłębiona. Powoduje to też, że trzon uderza o spód obudowy rdzeniem zamiast spodem „szyn”. To generuje inny, ciut głośniejszy dźwięk oraz twardsze uczucie stuknięcia o dół. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych aspektów przełączników od KTT.

Powyższy wykres obrazuje skok tych przełączników.

Gładkość

Jeżeli chodzi o gładkość to jest to chyba największe zaskoczenie. Inne przełączniki od tej firmy kojarzą mi się bardzo szorstko albo w granicach akceptowalności, natomiast Strawberry wykraczają kompletnie poza skalę tego co znałem spod szyldu KTT. Ich trzony są kompletnie suche, z kolei na prowadnicach obudów można znaleźć jakby cieniutki biały osad czy smar, natomiast jest go tak malutko, że wątpię żeby wpływał jakkolwiek znacząco na gładkość tych przełączników. A ta jest wręcz nieziemska jak na koszt „Truskawek”. Można spokojnie powiedzieć, że dorównują one temu co Gateron Milky Pro Yellow oferują z fabrycznym smarowaniem. Podejrzewam, że gdyby dodać smaru do KTT Strawberry to bezproblemowo dobiłyby one poziom Jwicków, czyli moim zdaniem najwyższy odczuwalny podczas pisania poziom gładkości.

Trzony są zupełnie suche, jak na KTT przystało.

Brzmienie

Można zapytać jednak jaki jest sens wyboru KTT Strawberry jeśli Jwick Clear/Yellow/Red kosztują podobną kwotę, a już przy fabrycznym nasmarowaniu są gładsze i w dodatku posiadają 5 pinów? Tutaj w grę wchodzi dźwięk. KTT Strawberry dzięki nietypowemu doborowi materiałów oraz wydłużonemu rdzeniowi trzonu brzmią naprawdę interesująco. Barwa dźwięku jest tu zdecydowanie przesunięta w kierunku niskich częstotliwości, a w dodatku miękkość poliwęglanu sprawia, że stuknięcie jest delikatne i stonowane, a nie donośne jak w innych przełącznikach od KTT. Przez brak jakiegokolwiek smarowania niestety wydobywa się z tych przełączników metaliczny pogłos sprężynek, aczkolwiek rezonują one relatywnie cicho w porównaniu do konkurencji. Tak czy siak polecałbym nasmarować chociaż sprężyny w tych przełącznikach aby pozbyć się jakiegokolwiek niepożądanego głosu. Jestem naprawdę zaskoczony jak dobrze brzmią te przełączniki. To chyba mój ulubiony aspekt KTT Strawberry, ale tu w przeciwieństwie do innych liniowców od KTT mamy nie tylko atrakcyjny dźwięk, ale też wspaniałą gładkość. Metalowe kontakty sprawują się tu równie świetnie i nie wydają z siebie żadnych niechcianych odgłosów.

To zdecydowanie jedne z najciekawiej brzmiących liniowców MX style.

Spasowanie części

Jeśli chodzi o wobble, czyli bujanie się trzonu na boki pod naciskiem, to jest równie wspaniale co w pozostałych przełącznikach od tego producenta. Również spasowanie części obudowy jest na najwyższym poziomie, więc korzystanie ze switch filmów (takich uszczelek do obudów przełączników) nie jest wymagane ani wskazane. Moim zdaniem KTT Strawberry bezproblemowo mogą konkurować o miano najlepszych liniowców na rynku przełączników MX style, stojąc obok takich modeli jak Jwick Clear/Red/Yellow i Gateron Pro Milky Yellow.

Sprężynka w Strawberry przypomina tę z pierwszej serii Akko CS.

Ocena końcowa

Czy natomiast są to moje ulubione liniowce? Raczej nie, aczkolwiek chciałbym je sobie zostawić i użyć w przyszłości w jakiejś klawiaturze. Jestem zadowolony z ich wspaniałej płynności oraz przyjemnego dźwięku. Sprężyna w nich umieszczona jest perfekcyjnie wyważona, ale wolałbym gdyby była na przykład progresywna lub bardzo długa. Wszystko to zwieńczone jest niskim poziomem wobble. Na pewno brakuje mi obecności dwóch dodatkowych pinów stabilizujących, ale gdyby ktoś naprawdę bardzo ich wymagał to może sobie KTT Strawberry (lub ich recolory) sprowadzić z Taobao, ale czy to opłacalny biznes to już inny temat. Mnie osobiście Strawberry na AliExpress wyniosły niecałe 100zł za 90 sztuk, przy czym ja użyłem wówczas kuponu – pierwotna cena w tamtym dniu wynosiła 156zł. Aktualnie nie da się już dostać tych przełączników na AliExpress, ale kto wie czy któregoś dnia nie pojawią się tam ponownie?